Czytelnik: Czy ktoś w tej firmie zarządzającej flotą autobusów myśli?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Nasz czytelnik zwrócił uwagę na ledwo mieszczące się autobusy, które lawirują na łączniku ulic Grabówka, Gościniec i i ks. Prałata Stefana Niedzielaka. – Wystarczyłby zapewne na tej trasie mały bus. Czy ktoś w tej firmie zarządzającej flotą autobusów myśli? – komentuje czytelnik.

Ulica Gościniec i ks. Prałata Stefana Niedzielaka nie należą do najszerszych, tak samo jest z wjazdem z Grabówki w ulicę Gościniec. Gardło ulicy jest tak wąskie, że niekiedy samochody osobowe muszą ustępować sobie pierwszeństwa. Nasz czytelnik zwrócił uwagę na lawirujące tam długie autobusy, które ledwo przeciskają się między samochodami, stwarzając duże niebezpieczeństwo.

– Gdy jestem w Płocku, jeżdżę sporo samochodem i dosyć często udaję się nim na drugi koniec miasta, tj. na Podolszyce. Aby nie stać w korkach i nie zatrzymywać się na każdej sygnalizacji świetlnej (mamy tzw. “czerwoną linię” zamiast zielonej) wybieram drogę ulicą Grabówką. Jeździ się tam może wolniej, ale bez zatrzymywania. Jest to doskonała trasa, by dostać się w tamte rewiry miasta. Sęk w tym, że ktoś wpadł jakiś czas temu na “genialny” pomysł, aby tamtędy skierować długie, mało zwrotne przegubowe autobusy komunikacji miejskiej – zwraca uwagę czytelnik.

– Proszę samemu zerknąć, jak radzi sobie wielki przegubowiec z pokonaniem tego łącznika i jak pokonuje skrzyżowania oraz jak to utrudnia jazdę innym uczestnikom ruchu i czyni ją momentami niebezpieczną. Obserwuję to od dawna i śmiech mnie pusty ogarnia, gdy widzę wielki, przegubowy autobus, w którym siedzi raptem kilku pasażerów, a kierowca trudzi się, aby pokonać kolejne skrzyżowanie wielkim, nieekonomicznym i nieekologicznym pojazdem, a inni kierowcy pukają się w głowę – komentuje czytelnik.

Czytelnik dodaje, że nie widziałby w tym problemu, gdyby po tej trasie poruszały się mniejsze egzemplarze pojazdów komunikacji miejskiej, bo nie wszyscy posiadają własne auta, a niektórzy mieszkańcy chcą tamtędy dotrzeć do celu właśnie autobusem.

– Wystarczyłby zapewne na tej trasie mały bus. Czy ktoś w tej firmie zarządzającej flotą autobusów myśli? – kwituje czytelnik.

Urząd Miasta: Większość autobusów Komunikacji Miejskiej to zwrotne pojazdy

Poprosiliśmy Urząd Miasta Płocka o ustosunkowanie się do listu od naszego czytelnika

– Podolszyce zdecydowanie nie są drugim końcem miasta – zastrzega Hubert Woźniak z zespołu ds. współpracy z mediami Urzędu Miasta Płocka. – Podobnie, jak nie mamy żadnej czerwonej linii. Światła na skrzyżowaniach między osiedlem Wyszogrodzka a Podolszycami nie są zsynchronizowane, to fakt, ale ma to swoje uzasadnienie i wyjaśnialiśmy to wielokrotnie. Ten brak synchronizacji oznacza, że czasem zatrzymują nas co skrzyżowanie czerwone światła, a czasem – przeciwnie – mamy zieloną falę – prostuje informacje czytelnika.

– Wracając do głównego zarzutu – “genialnego” pomysłu skierowania długich, mało zwrotnych autobusów na ul. Grabówka, Gościniec, czy ks. Niedzielaka. Solarisy, którymi w głównej mierze dysponuje Komunikacja Miejska w Płocku, są zwrotnymi pojazdami. Jesteśmy o tym przekonani, podobnie jak Komunikacja Miejska i ich producent. Dodatkowo, za ich kierownicami zasiadają wytrawni, wyselekcjonowani kierowcy, którzy są w stanie poradzić sobie w każdych warunkach i na dużo węższych ulicach, niż Grabówka – tłumaczy Hubert Woźniak.

Urzędnik dodaje, że linie, które kursują na co dzień Grabówką, są obsługiwane przez standardowej długości pojazdy. Przegubowce można było tam zobaczyć ostatnio, ponieważ były to autobusy linii nr 3, które musiały korzystać z objazdu w związku z przebudową ul. Harcerskiej.

– Ta inwestycja kończy się właśnie i przegubowców na Grabówce nie będziemy oglądać. Ale jestem przekonany, że gdyby powstała konieczność uruchomienia stałej linii obsługiwanej przez autobusy przegubowe na Grabówce, kierowcy naszej Komunikacji Miejskiej będą w stanie to bezpiecznie zrobić – kwituje Hubert Woźniak.

Podziel się:

6 komentarzy

  1. Kiedy czytam o problemie tego “szofera”, ktory narzeka w w/w artykule na zbyt duze pojazdy na ulicach miasta to krew mnie zalewa!!! W tym miescie (jak i w kazdym innym) jest duzo newralgicznych miejsc, w ktorych nie tylko autobusy ale i pojazdy ciezarowe musza brac większy zamach i nabierać miejsca z osobnego pasa aby zmiescic sie w zakrecie na skrzyżowaniu. Przyklad? Skrzyzowanie ulic Batalionow Chlopskich z NSZ (dawna Gwardii Ludowej) przy Orlen Arenie albo skrzyżowanie NSZ z ul. Bielska przy Statoil. Ale skoro 8/10 kierujących (ktorzy nie wiem jakim cudem uzyskali prawko a zapewne w tym gronie jest tez osobnik ktory napisal tu swoja skarge) widząc duzy pojazd ktory jest w trakcie manewru skrecania nie zatrzyma sie 10m wczesniej umozliwiajac w ten sposob wyjazd z zakretu i zakończenie rozpoczetego już manewru czy to autobusowi czy ciezarowce tylko pcha sie na CHAMA blokujac w ten sposób i jego i siebie (bo przeciez hrabia swoim pasem jedzie, pierwszeństwo ma) to zastanowcie sie kto jest na drodze wiekszym problemem?! Ten pojazd czy szofer, ktory w glowie zamiast rozumu ma kiszonke?! Wymagacie kultury i myslenia od innych kierujacych a sami nie nadajecie sie nawet do prowadzenia taczek po polu!!!

  2. Kiedy czytam o problemie tego “szofera”, ktory narzeka w w/w artykule na zbyt duze pojazdy na ulicach miasta to krew mnie zalewa!!! W tym miescie (jak i w kazdym innym) jest duzo newralgicznych miejsc, w ktorych nie tylko autobusy ale i pojazdy ciezarowe musza brac większy zamach i nabierać miejsca z osobnego pasa aby zmiescic sie w zakrecie na skrzyżowaniu. Przyklad? Skrzyzowanie ulic Batalionow Chlopskich z NSZ (dawna Gwardii Ludowej) przy Orlen Arenie albo skrzyżowanie NSZ z ul. Bielska przy Statoil. Ale skoro 8/10 kierujących (ktorzy nie wiem jakim cudem uzyskali prawko a zapewne w tym gronie jest tez osobnik ktory napisal tu swoja skarge) widząc duzy pojazd ktory jest w trakcie manewru skrecania nie zatrzyma sie 10m wczesniej umozliwiajac w ten sposob wyjazd z zakretu i zakończenie rozpoczetego już manewru czy to autobusowi czy ciezarowce tylko pcha sie na CHAMA blokujac w ten sposób i jego i siebie (bo przeciez hrabia swoim pasem jedzie, pierwszeństwo ma) to zastanowcie sie kto jest na drodze wiekszym problemem?! Ten pojazd czy szofer, ktory w glowie zamiast rozumu ma kiszonke?! Wymagacie kultury i myslenia od innych kierujacych a sami nie nadajecie sie nawet do prowadzenia taczek po polu!!!

  3. Niestety jak widzę jadące auta z rejestracją WPL, WSC, WGS…. trzeba szczególnie uważać. Powinni dla nich zrobić oddzielne pasy ruchu.

  4. Ten artykuł to jakiś żart? do 1 kwietnia jeszcze daleko bądź co bądź.

    Co my tu mamy?
    Jakaś relacja człowieka, który “kiedy jest w Płocku to sporo jeździ samochodem” – jeszcze w miarę normalnie, sporo osób przyjeżdża do Płocka samochodem.
    Ale za chwilę zaczynają się narzekania i pretensje: Biedny Skrzywdzony Przyjezdny aby dojechać na Podolszyce (pewnie ze strony Białej lub Maszewa) – musi stać na czerwonym na skrzyżowaniu i wyrzeka na swój los: NIE MA ZIELONEJ FALI (Hańba !!!!!!) tj. nikt nie wpadł na to aby wszyscy inni po drodze (samochodziarze z Płocka i zwłaszcza piesi) stali na czerwonym aby tylko szybko i sprawnie przejechać można było ULICĄ GŁÓWNĄ. Reszta – won!, a zwłaszcza ci co poruszają się w poprzek jego kierunku jazdy. Zero empatii dla innych użytkowników ulic czy chodnika.
    Ale nic to: skoro nie można zapierdalać (a nie jechać normalnie jak inni) po mieście – można zrobić sobie skrót Grabówką a tu znowu niespodzianka: oprócz JEGO WŁASNEGO JESTESTWA na Grabówce są też inne pojazdy, w tym – o zgrozo- jakieś autobusy, które nie dość że jadą a nie zapierdalają, to jeszcze wykonują jakieś skręty w bok, czym zakłócają wolność i swobodę rozwijania przez JEGO JESTESTWOŚĆ jedynie właściwej prędkości.

    Jak już się gość rozpędził w miłości do swojej osoby i swojego pojmowania świata wpada w wygłaszaniu opinii w istny słowotok:
    -“ktoś wpadł jakiś czas temu na “genialny” pomysł, aby tamtędy skierować długie, mało zwrotne przegubowe autobusy komunikacji miejskiej”
    -“śmiech mnie pusty ogarnia, gdy widzę wielki, przegubowy autobus, w którym siedzi raptem kilku pasażerów”
    -“kierowca trudzi się, aby pokonać kolejne skrzyżowanie wielkim, nieekonomicznym i nieekologicznym pojazdem, a inni kierowcy pukają się w głowę”

    No to jedziemy z faktami:
    -“genialny” pomysł z autobusami w tym przegubowymi na Grabówce to po prostu objazd, ale co to obchodzi JEGO JESTESTWOŚć?
    -“śmiech pusty na widok kilku pasażerów w autobusie” pokazuje stan empatii JEGO JESTESTWOŚCI na potrzeby innych mieszkańców, też chcą jakoś się po mieście poruszać. To że ów autobus dwa kilometry dalej może być już pełen – już do niego nie dociera.
    -“inni kierowcy pukają się w głowę na widok nieekonomicznego, nieekologicznego (???) autobusu, który z trudem manewruje na skrzyżowaniu” – to już jest najlepsze podsumowanie stanu ducha autora tych wypocin. Autobus jest tak czy innaczej bardziej ekonomiczny i ekologiczny od samochodu, choćby ten pierwszy miał 15 lat a ten drugi był prosto z salonu. W autobusie bowiem na jednym kursie jest kilkudziesięciu pasażerów, a w samochodzie – średnio 1,3 osoby. I zużycie paliwa i ilość spalin rozkłada się więc na wiele osób. A już pukanie się w głowę, gdy ktoś inny z trudem manewruje autobusem (a ma trasę której sam sobie nie zmieni) – mówi resztę o kulturze jazdy, a być może o kulturze ogólnej rzeczonej JEGO JESTESTWOŚCI.

    Zapomniał był on przecież o jednym: nie jest jedynym, ani też najważniejszym użytkownikiem drogi: są też inni kierowcy, inni mieszkańcy Płocka (pasażerowie autobusów i co gorsza – piesi na przejściach) i nie wszyscy poruszają się MAIN STREET, która to wcale nie musi mieć jako jedyna preferencji w postaci zielonej fali.
    Ale, ale – jest coś znacznie gorszego – on w ogóle nie jest mieszkańcem miasta, nie żyje tu na co dzień, nie płaci podatków, nie rozumie potrzeb innych mieszkańców, ale przyjeżdżając tu chciałby narzucić własną wizję ruchu – podporządkowanego swoim potrzebom. Słowem: de facto jest gościem, ale swojemu gospodarzowi w gościnie najchętniej rozkazywałby jak przestawić jego meble.
    Meble w mieście stoją jednak nieco inaczej jak na wsi: przekładając to z polskiego na nasze: w mieście na małej powierzchni jest dużo budynków, mieszkańców, samochodów. Na tyle dużo że robi się ciasno i indywidualizm musi z konieczności ustąpić zdolności do współżycia i kompromisom. Stąd wszyscy jeżdżą od skrzyżowania do skrzyżowania i jest to naturalne. Naturalnym jest też ustąpienie drogi, bi dziś ja Tobie, jutro Ty – mi. Nawet jazda na suwak nie jest już obca sporej części kierowców. Zwłaszcza gdy jest objazd i robi się ciasno.

    Ale można innaczej – można napisać list: “żeby te głupki się do ogarnęły” “bo się to łysemu w p..e nie mieści”. Czyli próbować (we własnym mniemaniu) – zabłysnąć.

    Problem jednak nie w wypocinach JEGO JESTESTWOŚCI (po świecie różne oryginały chodzą), ale w tym że Pan(i) KW wzięła list na poważnie i zrobiła z niego artykuł, zamiast skierować go tam gdzie jego miejsce – czyli do kosza. Publikowanie bowiem treści tak czy innaczej jest formą ich afirmacji, od dziennikarzy można jednak wymagać minimum szacunku do takich cech jak empatia, koncyliarność, ogólnie – zauważanie innych ludzi i innych potrzeb. A nie koncentrowanie się na skrajnościach i zgryźliwych komentarzach niektórych czytelników.
    Dlatego poprawcie się Petronews, i Pan(i) KW.

    • Dziękujemy za opinię. Umożliwiamy wypowiadanie się na naszych łamach różnym osobom, w różnych tematach. Upublicznienie tego listu wyjaśni problem, nad którym, być może, zastanawiają się również inni płocczanie czy kierowcy, odwiedzający nasze miasto.
      Jeśli spojrzy Pan na zakres materiałów publikowanych na PetroNews, to na pewno zauważy, że nie ma tu mowy o „koncentrowaniu się na skrajnościach i zgryźliwych komentarzach niektórych czytelników”. Pozdrawiamy.

      • Pani KW
        dziękuję za odpowiedź, jednakże podtrzymuję swoje stanowisko. Nie jest to opinia, bardziej stwierdzenie oczywistego faktu. Postawa i język autora listu dowodzi ni mniej ni więcej – faktu (delikatnie mówiąc) nieprzystosowania społecznego owej osoby, próby narzucenia reszcie społeczności swoich i tylko oczekiwań. Przypominam że chodzi o osobę bywającą w Płocku gościnnie, a usiłującej zachowywać się jak gospodarz.
        Pisanie zaś ” Upublicznienie tego listu wyjaśni problem, nad którym, być może, zastanawiają się również inni płocczanie czy kierowcy, odwiedzający nasze miasto” jest jednak mijaniem się z faktami, bo problemem nie jest to że czasami manewrujący pojazd ciężarowy czy autobus zajmuje więcej miejsca, problemem nie jest też oczekiwanie na czerwonym świetle – to zwykła normalność w mieście. Nb. w Płocku warunki ruchu są lepsze niż w większości innych miast.
        Problemem jest natomiast skłonność do skrajnych opinii, wręcz egzaltacja autora i tu (nadal podtrzymuję swoje stanowisko) wielka rola dziennikarzy jako pewnego filtra (nie darmo macie być intelektualną elitą), mającego za zadanie to aby pisać o prawdziwych problemach (jest ich wystarczająco wiele), a nie o sprawach delikatnie mówiąc – wydumanych, jak w tym przypadku.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji