Pokazuje 2 z 3

Wiktor: Belgia to kraj o wielkiej historii

Z Wiktorem znamy się jeszcze ze studiów. Kiedy więc usłyszał, że jesteśmy w Brukseli, zaproponował spotkanie. Usiedliśmy w małej kawiarni przy Europarlamencie. – Jak ci się żyje w Brukseli? – Tak jak w Płocku – zaśmiał się Wiktor Dąbkowski, fotoreporter, którego prace zostały opublikowane m.in. w “The Financial Times”, “Spiegel”, “Focus”, “Le Point”, “Le Soir”, “Polityka”, “Washington Post”, “Wall Street Journal”, “Newsweek” czy “Time”, a to tylko nieliczne z wielu tytułów z jego pracami. Płocczanie mogą go pamiętać jako dziennikarza radiowego, którego przez 15 lat słyszeli w swoim radioodbiorniku. W 2006 roku postanowił zmienić swoje życie i poświęcić swojej pasji. Od tamtej pory opowiada historie za pomocą fotografii, jest też korespondentem z Brukseli.

Wiktor Dąbkowski, fot. PetroNews

– Jest to duże miasto, co ma swoje zalety i wady – przyznaje Wiktor. – Belgia miała swoje kolonie, z czego wynika wielokulturowość tego kraju. Praktycznie całe południe kraju pokryte były kopalniami, do których sprowadzono wielu pracowników z różnych krajów, w tym Marokańczyków. Kiedy zamknięto kopalnie, zaczął się problem, gdyż w tym czasie powstało już drugie pokolenie Marokańczyków, którym nie należy się zasiłek socjalny, a pracy nie ma – wyjaśnia fotograf.

Tłumaczy też, że w Belgii są trzy oficjalne języki urzędowe. – Francuski, niderlandzki i niemiecki, aczkolwiek w Brukseli turyści najczęściej mogą usłyszeć francuski i angielski. Jest tu również dużo Polaków, jest nawet sporo sklepów. Z okolic Płocka nasi rodacy mieszkają głównie w Antwerpii, a w Brukseli sporo jest osób z Siemiatycz – uśmiecha się Wiktor. – Mamy nawet autobus Siemiatycze – Bruksela – śmieje się.

Obiektywnie o Płocku. Wiktor Dąbkowski: Fotografią opowiadam o świecie

Czym się różni życie w Brukseli od życia w Płocku? – Moje życie różni się diametralnie, ale to i ze względu na to, że robię coś innego. System pracy jest zupełnie inny. Niewątpliwie tutaj jest lepsze zaplecze socjalne, lepiej zorganizowane, natomiast w Płocku łatwiej jest załatwić różnego rodzaju sprawy w urzędzie, tutaj czeka się tygodniami – opowiada fotoreporter, który dotarł do nas prosto z protestu transportowców.

Fot. PetroNews

Wiktor, jako dziennikarz i fotograf polityków, z ciekawością przygląda się sytuacji w Unii Europejskiej, która szczególnie ostatnio nabrała tempa. Nie możemy więc nie spytać o Brexit i postrzeganie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. – To na pewno jest jakiś problem, ale ja nadal myślę, że nie dojdzie do Brexitu. Trwają negocjacje, w czerwcu będą wybory, a za dwa lata brytyjczycy muszą jeszcze przegłosować wynik negocjacji. Wówczas może być różnie. Żyjemy w ciekawych czasach, a ja dzięki temu mam więcej pracy – ocenia Wiktor.

Jako mieszkańca Brukseli, pytamy oczywiście o miejsca, które płocki fotograf poleciłby turystom. – Polecałbym raczej, żeby zobaczyć Flandrię, pojechać do Brugge, która nazywana jest flamandzką Wenecją. Warte obejrzenia są tereny nad Morzem Północnym. Jest naprawdę wiele miejsc, które można zobaczyć turystycznie. Ja z rodziną co weekend jeżdżę na wycieczki, od dziesięciu lat, i nadal nie zobaczyłem wszystkiego. Ten kraj ma przeogromną historię, a ze względu na to, że druga wojna światowa nie dotknęła Belgii tak mocno, ocalały też i zabytki. To co jest charakterystyczne, to kultywowanie tradycji różnego rodzaju imprez, chociażby teraz mamy w Brukseli Festiwal Owoców Morza, a takich wydarzeń są setki, i to co weekend. Dzieje się bardzo dużo, szczególnie w zakresie muzyki, począwszy od muzyki klasycznej, skończywszy na gwiazdach pop. Jest mnóstwo galerii sztuki. Naprawdę jest co robić – przyznaje Wiktor.

Na zakończenie robimy sobie pamiątkowe zdjęcie, obiecując sobie spotkanie w Płocku, w którym Wiktor Dąbkowski jest teraz dość często.

Wonderland, czyli Parlament, jakiego nie znamy

Pokazuje 2 z 3
Podziel się:

Zostaw Komentarz