Borowska poprowadziła pomarańczową orkiestrę

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jak do tej pory, Ostrovia Ostrów Mazowiecka była zawsze równorzędnym przeciwnikiem dla piłkarek KS Królewscy Płock. Tym razem płocczanki wyłamały się z tego schematu i zapisały nową kartę w historii rywalizacji z tą drużyną.

– Dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach dawała trenerowi Adrianowi Piankowskiemu czas na pracę. Piłka nożna nazywana jest grą błędów. Mieliśmy dodatkowy tydzień spokojnego treningu, aby chociaż część z nich wyeliminować z naszej gry – tłumaczy szkoleniowiec pomarańczowych.

Fot. Michał Grzembski

Królewscy zaczęli spotkanie zdecydowanie, bez respektu dla przeciwnika. Pierwsza bramka padła już w 10. minucie. Był to początek koncertu Natalii Borowskiej, która w tym spotkaniu poprowadziła płocczanki do zwycięstwa. Wynik przyjezdne mogły otworzyć wcześniej, ale brakowało im zimnej krwi w polu karnym.

W kolejnych fragmentach pierwszej połowy drużyna z Płocka nieznacznie straciła koncentrację, co przełożyło się na więcej chaosu w jej grze. Rywalki natomiast zagroziły bramce Marty Hućko uderzeniem z rzutu wolnego w poprzeczkę. Później było już tylko lepiej. Coraz więcej podań, cierpliwe budowanie akcji, czekanie na błąd przeciwnika, przyniosły owoce. Cztery minuty przed przerwą Natalia Borowska wykorzystała precyzyjne podanie Darii Kusej, minęła bramkarkę i posłała piłkę do pustej bramki.

Druga połowa rozpoczęła się również mocnym uderzeniem Królewskich. Piłka jak po sznurku przemierzyła większość boiska, by na końcu trafić pod nogi Oliwii Gołębiewskiej (asysta Natalii Borowskiej), która uderzeniem przy słupku wybiła gospodyniom z głowy jakiekolwiek nadzieje na dobry rezultat.

–  Po krótkiej przerwie, na boisko wróciłyśmy pełne sił. Przeciwnik był dobry, ale my zagrałyśmy lepiej, co udokumentowałyśmy wynikiem. W pierwszej połowie wywalczyłyśmy dwie bramki i musiałyśmy radzić sobie z groźnymi sytuacjami rywalek, które wynikały z naszych strat i błędów. W drugiej części miałyśmy jeszcze więcej akcji, szkoda że większości nie wykorzystałyśmy, mimo tego zakończyłyśmy mecz z czterema bramkami na koncie. Jestem zadowolona z tego, że dałyśmy z siebie bardzo dużo i 3 punkty wracają z nami – relacjonuje Natalia Borowska.

Fot. Michał Grzembski

Prowadzenie dawało komfort i pozwalało na spokojną grę. Natomiast niespokojna była tego dnia Natalia Borowska, która szukała sposobu na kolejne gole. Jeden z nich okazał się skuteczny w 55. minucie kiedy z Borowską idealnie zgrała się Dominika Janicka. Mimo wysokiego prowadzenia, pomarańczowe stwarzały kolejne sytuacje bramkowe, jednak wynik nie zmienił się już do końcowego gwizdka. 

Po 5 kolejkach KS Królewscy Płock zajmują pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Za tydzień piłkarki wybierają się na mecz do Płońska, a 21 października o godzinie 10 będzie można je zobaczyć walczące na Stadionie Miejskim w Płocku.

–  Od pierwszego gwizdka spotkania, to my zdecydowanie przycisnęłyśmy rywalki. Wyszłyśmy odważne i pewne siebie, stworzyłyśmy wiele sytuacji, zagrażających bramce przeciwniczek. Dzięki temu szybko zdobyłyśmy gola i mogłyśmy grać trochę spokojniej. Kolejna bramka tylko nas nakręciła i dodała nam werwy, chciałyśmy strzelić ich jeszcze więcej. Wiedziałyśmy też, że chwila nieuwagi może nas dużo kosztować, dlatego musiałyśmy grać bardzo rozsądnie. W drugiej połowie na boisko weszły zawodniczki z ławki, które wykorzystywały zmęczenie dziewczyn z Ostrovii, robiąc przewagę, dzięki czemu strzeliłyśmy jeszcze dwa gole. Cieszę się z wygranej i zdobycia kolejnych trzech punktów – tłumaczy WIktoria Wiączek.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji