REKLAMA

Biegnąc z wilkami? Tylko na wystawę w Płockiej Galerii Sztuki

REKLAMA

Mamy dla Państwa sensacyjną informację! W centrum Płocka zamieszkało duże stado wilków. Z tego też względu lepiej nie błąkać się w nocy samotnie po ulicach. Zwierzęta co prawda, nie są agresywne i nie atakują ludzi, wydaje się nawet, że są zaprzyjaźnione z człowiekiem, powstaje jednakże obawa, że można się niebezpiecznie zapatrzeć w ich przeszywające dzikością natury spojrzenie…

W piątek, 10 maja, w Płockiej Galerii Sztuki odbył się wernisaż międzynarodowej wystawy ilustracji pt. „Biegnąc z wilkami”. Z pozoru mogłoby się wydawać, że wydarzenie generalnie zadedykowane zostało dzieciom, odwołując się do przebogatego świata baśni, tymczasem akurat to zwierzę piastuje wyjątkowe miejsce nie tylko wśród ludów Północy, ale w całej kulturze europejskiej, dlatego też zastosowanie kategorii wieku byłoby w tym przypadku zbyt pochopnym ograniczeniem.

Wystarczy cofnąć się w czasie co najmniej o trzy tysiąclecia i przypomnieć sobie grecki mit o podłym Likaonie, który wątpiąc w boskość Zeusa, poczęstował swego dostojnego gościa ludzkim mięsem; Gromowładny w ramach kary zamienił podstępnego króla Arkadii w wilka. W kolejnym micie analogicznie postąpił Posejdon, który stracił głowę dla ziemskiej piękności Teofane i porwał ją na wyspę Krumiss, a jej licznych adoratorów, którzy przybyli na wyspę, przeobraził w wilki. Idąc dalej, przecież według legendy rzymskie imperium wzięło swoje początki z legowiska wilczycy – opiekunki Romusa i Remulusa…

Tak zatem fenomen wilka jest głęboko zakorzeniony w naszej zbiorowej świadomości. Od wieków żyliśmy obok siebie, nie przekraczając pewnych granic, nie naruszając niewidzialnych terytoriów; drapieżniki zazwyczaj omijały ludzkie siedziby, a i człowiek również nigdy nie przepadał za spotkaniami z wilkiem, chociaż to ostatnie twierdzenie może nie do końca okazać się prawdziwe; trudno bowiem nie dostrzec, że akurat to zwierzę, czy to z powodu swej inteligencji, przebiegłości, siły, a może odwagi lub też nieposkromionej niczym zew krwi dzikości, jest od zarania dziejów przedmiotem ludzkiej fascynacji, a ta może stać się początkiem naszych, poważnych kłopotów, jeżeli za bardzo zbliżymy się do nieokiełznanej, popędowej strony naszej natury.

Postać człowieka – wilka, czyli wilkołaka istnieje w wierzeniach ludowych i w świadomości społecznej niemal wszystkich kultur. Pojawia się w ona podaniach Europy północnej, ale także w krajach anglosaskich, słowiańskich, na Węgrzech i w Rumunii. Nie ulega wątpliwości, że w Polsce wiara w wilkołaki rozwijała się na terenach gęsto zalesionych, niedostępnych, słabo zaludnionych, jednym słowem, sprzyjających występowaniu wilków. Takim wymarzonym miejscem był pas wschodnich rubieży naszego kraju – Mazury, Podlasie, Lubelszczyzna.

W ludowych podaniach aż roi się od opowieści o ludziach, którzy przeistaczali się w zwierzę dzięki specjalnym czarom, magicznym zaklęciom, nacieraniu ciała specjalnymi ekstraktami, a potem znikali na wiele tygodni w nietkniętych ludzką stopą ostępach lasów, by w określonych porach roku dołączyć i żyć w wilczych watahach. Jednakże czy w tych ludowych bajaniach jest chociażby jedno ziarnko prawdy?

W katalogu chorób psychicznych znajdziemy zaburzenie umysłu zwane lykantropią, które opisano już w XVI wieku; nie trudno się domyślić, że ludzie dotknięci tą przypadłością w czasach, gdy wszechwładną wyrocznią była Święta Inkwizycja, podobnie jak domniemane czarownice, byli posądzani o konszachty z diabłem i jako opętani, ginęli w niewyobrażalnych męczarniach.

Człowiek chory na lykantropię sprawia wrażenie owładniętego tajemniczym obłędem, jest bowiem przekonany, że w czasie pełni przeobraża się w wilka, przejmuje też typowe, zwierzęce zachowania: biega na czworaka, ślini się, warczy, wyje do księżyca, bywa nawet agresywny rzucając się na ludzi. Odczuwa na swym ciele fizyczną przemianę w zwierzę, ma wrażenie, że ręce zamieniają się w pazury, a jego skórę pokrywa gęsta sierść. Lykantropia nie odeszła w zapomnienie wraz z inkwizycyjnymi stosami; jeszcze w dwudziestym wieku stwierdzano przypadki występowania tej choroby, tak zatem zbyt dogłębne poszukiwania aspektów zwierzęcej strony naszej osobowości mogą zakończyć się dla nas tragicznie.



Z takim oto obszarem kulturowego dziedzictwa dotyczącego fenomenu wilka zmierzyło się 37 artystów z Estonii, Łotwy, i Litwy. Współorganizatorem wystawy jest Republika Estonii, to właśnie tam w zeszłym roku wilk w powszechnym plebiscycie został wybrany zwierzęciem tego kraju, stając się ikoną najbardziej odzwierciedlającą cechy narodowe jego mieszkańców. Nietrudno się też domyśleć, iż estońskie wierzenia ludowe obfitują w rozmaite podania o wilkach i wilkołakach; często postać tego zoomorficznego tworu przyjmują tu kobiety. W ludowej przepowiedni spotkanie na swej drodze wilka jest dobrym omenem, gwarancją szczęśliwej podróży.

W piątkowym wernisażu uczestniczyła Konsul Estonii pani Tiina Tarkus. Na wystawie znajdziemy około 60 prac wykonanych w rozmaitych technikach. Niewątpliwie cechuje je nie podlegająca żadnej dyskusji biegłość warsztatowa, jak też niepowtarzalna wartość artystyczna. Autorzy ilustracji wykorzystując swą indywidualną wrażliwość podjęli się plastycznej interpretacji kulturowego archetypu wilka.

Artystyczna analiza tego zagadnienia odbywa się na wielu poziomach; z jednej strony następuje tu bezpośrednie nawiązanie do popularnych baśni i folkloru krajów nadbałtyckich, ale też pojawia się odwołanie do naszych skrytych pragnień, wyobrażeń, co w rezultacie budzi refleksję, ile w nas wciąż tkwi z tego instynktownego elementu, nieokiełznanej dzikiej bestii, a wreszcie rodzi się obawa, czy nad stricte popędową stroną naszej osobowości potrafimy w pełni zapanować siłami naszego umysłu.

Artyści w swych zróżnicowanych stylistycznie pracach na swój sposób wykorzystali zestawy funkcjonujących w naszej świadomości kodów – symboli, odwołujących się do prastarych legend, takich jak księżyc w pełni, mroczna leśna droga, żółte ślepia, cień wilka, bezbronna, samotna dziewczyna, czy też zwierzęco – człowiecze, tajemne metamorfozy. Asortyment plastycznych interpretacji jest tak różnorodny, że każdy z nas znajdzie tu pewnie niejedną pracę, która będzie odpowiadała naszej własnej percepcji tego fenomenu.

Wystawa, objęta honorowym patronatem Prezydenta Miasta Płocka, będzie czynna do 2 czerwca br., jednakże już 18 maja w czasie VI płockiej „Nocy muzeów” zapowiada się niezwykle ekscytujące spotkanie z naszą zaprzyjaźnioną watahą.

Zachowajcie ostrożność, nie zaglądajcie zbyt głęboko w zwierzęce ślepia, żeby nie przekroczyć cienkiej granicy pomiędzy fascynacją, a obłędem… Pamiętajcie, że właśnie tej nocy rozpoczyna się pełnia księżyca. Nadchodzi czas wilków…

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 1

  1. xx says:

    Wrogowie Polski i Płocka z 3 Miasta ZAWYLI. w PRZEKRĘCIE Z MYKWĄ. WYCIE WILKÓW PRZECIW POLAKOM. ZERO KULTURY, TYLKO GROŹBA I ZNAK KTO RZĄDZI I TRZĘSIE PŁOCKIEM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Popularne Dyskusje

Reklama

Przeczytaj

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU